Zakurzona (tuchowska) kultura

pianoByło mi dane niedawno uczestniczyć w recitalu fortepianowym w naszym tuchowskim Domu Kultury. Koncert (nawiasem mówiąc bardzo dobry) udało mi się uwiecznić na kilku fotografiach, ale to co zobaczyłem w kadrze mojego aparatu wprawiło mnie w prawdziwe osłupienie. Podczas koncertu wnętrze fortepianu pokrywała zuchwała i gruba warstwa… kurzu.

Nie pozostaje nic innego jak zadać krótkie pytanie. Czym jest znajdujący się w Sali widowiskowej fortepian? Jeśli chodzi o względy artystyczne… to faktycznie ładnie się prezentuje na scenie – to fakt.

Przeglądając informator samorządowy z 2006 r. natrafiłem na tekst o podniosłym tytule „Fortepian dla Tuchowa”.

Od kilku lat Społeczne Ognisko Muzyczne, tuchowscy pianiści, muzycy i twórcy kultury zabiegali o zakup fortepianu. W roku 2005 pojawiła się okazja zakupu instrumentu firmy Kawai, na którym, ćwiczyli pianiści podczas Konkursu Chopinowskiego w Warszawie. Fortepian można było zakupić z blisko 35 % rabatem. Uznając, że taka okazja może się już nie powtórzyć burmistrz Tuchowa zdecydował o zakupie fortepianu który będzie spłacony w 2 ratach – pierwsza w roku 2005 druga 2006. Przypomnieć należy że do tej pory na konkursy, koncerty fortepian był wypożyczany z Dworku Paderewskiego w Kąśnej Dolnej.

Chcieliśmy, zabiegaliśmy – dlaczego teraz nie szanujemy? Czy mój wywód jest bezzasadny i jałowy? Przecież Dom Kultury w końcu zyskał na wyglądzie. A przecież kurz przy remontach to rzecz tak naturalna. Wszystko się kurzy: korytarze, schody, meble, krzesła, dokumenty – wszystko się kurzy przy remoncie. To co, taki fortepian miałby się nie zakurzyć? Pytanie zdaje się być retoryczne, ale czy naprawdę nie znajdzie się osoba, która nie potraktuje tego jak zwykły mebel? Stan fortepianu podczas recitalu – PODCZAS RECITALU! -  ilustruje poniższa fotografia.

piano1

Filharmonia w Katowicach, trwa przygotowanie do koncertu. Kilku facetów z obsługi ustawia dwa fortepiany przed orkiestrą. Gdy już wszystkie instrumenty są na swoim miejscu każdy z nich wyjmuje z kieszonki marynarki chusteczkę i dokładnie przeciera wszystkie miejsca których dotknął, by nie zostawić choćby śladu swojej ingerencji. No tak, ale gdzie nam do filharmonii… jaki pan, taki kram.

Przypomina mi się film – The Piano (polski tytuł „Fortepian”). Akcja utworu dzieje się w drugiej połowie XIX wieku. Do Nowej Zelandii przybywa młoda wdowa, Ada, z dziewięcioletnią córką , Florą . Została „sprzedana” przez ojca mężczyźnie, którego nigdy nie widziała na oczy. Z niewiadomych przyczyn Ada w dzieciństwie zaniemówiła. Jej jedynym kontaktem ze światem , sposobem na uzewnętrznianie swoich emocji jest fortepian, który zabiera ze sobą w podróż. Jej przyszły mąż Alisdair Steward – już na powitanie odmawia transportu instrumentu przez busz. Kobieta nakłania sąsiada męża, analfabetę Bainesa, by przeniósł fortepian do jej domu. W zamian zgadza się udzielać mu lekcji. Te lekcje są jednak osobliwe. Baines pozwala jej grać, a sam zadawala się obserwacją. Tak narodzi się miłość i tak narodzi się dramat. Baines poprzez muzykę otwiera się na świat, na uczucia. Próbuje dotrzeć też do Ady. Intuicyjnie wie, że Ada to muzyka, a muzyka to fortepian. Gotów jest więc go kupić od Stewarda za ziemię, czego ten oczywiście nie rozumie. Dla niego to tylko przedmiot, dla Bainesa, to przedmiot kultu, coś magicznego, mistycznego, obcowanie z tajemnicą . W genialnej scenie , kiedy nagi Baines ściera kurz z fortepianu swoją koszulą, widać jego czułość i delikatność. Nagi, bo obcując z absolutem, nie można być skażonym ludzkim strojem. Byłaby to profanacja. Baines widzi w fortepianie piękno, przeżywa swoiste wtajemniczenie w świat mu całkowicie obcy. Jest coś wzruszającego, niemal dziecinnego w tym geście…

~ - autor: Kamil Wszołek w dniu luty 19, 2009.

Jedna odpowiedź to “Zakurzona (tuchowska) kultura”

  1. No, jeśli to zdjęcie było zrobione podczas koncertu to WSTYD jak diabli!!!

Dodaj komentarz